niedziela, 18 czerwca 2017

The weather forecast / Prognoza pogody

Dear Readers,

Drodzy Czytelnicy,



     I've been through some rough few weeks and most of my sewing projects seemed to be doomed from the very start.
Since I've never been good at season-correct sewing, I decided to sew something just to have some fun, and it's that very project that has turned out to be my first wearable project for some time.

      Za mną kilka paskudnych tygodni; pociągnęło to za sobą wiele skazanych na porażkę projektów szyciowych.
Nigdy nie byłam zbyt dobra w szyciu na aktualną porę roku, więc postanowiłam, że zrobię coś czysto dla przyjemności - i właśnie ten przyjemny zamysł okazał się być pierwszą od dawna rzeczą, której nie wstyd wciągnąć na grzbiet.




     I've had the Vogue V1137 pattern for some time now. In fact, its dress was one of my first dresses ever sewn. Now I decided to try making the coat. It's an exceptionally well-drafted pattern. I love the silhouette that the swing coats and jackets create; glamourous yet comfortable. I've had some wonderful, thick and warm wool tweed in my stash for many years; it was sitting there, waiting for a perfect project with a perfect yardage. I had only 140cm of this wool (about 1.5 yard), so I went for a jacket based on a coat pattern, ordering some fluffy yet smooth wool for contrasts and facings.

     Vogue V1137 mam już od dawna; jego sukienka była jedną z pierwszych, jakie kiedykolwiek uszyłam. Teraz postanowiłam zmierzyć się z płaszczem. V1137 jest absolutnie doskonale rozrysowanym wykrojem. Uwielbiam krój płaszczy i kurtek typu swing; są jednocześnie szykowne i komfortowe. Miałam kawałek pięknego, grubego i cieplutkiego wełnianego tweedu od paru lat; siedział sobie w szafie i czekał na idealny zamysł z idealnym zużyciem materiału. Wspomniany materiał miał tylko 140cm, więc z płaszcza powstała kurtka, wspomagana świeżo zamówionym, puchatym flauszem na kontrasty i odszycia.



All the photos of me are by my dear Husband. All the garment detail photos are by me.
Zdjęcia mnie to zasługa mojego wspaniałego Męża; zdjęcia detali kurtki wykonywałam ja.





     I had to modify the pattern by shortening it to hit 7cm (2.75 inch) below the waist, adding facings and lining (it's a pattern for a double-sided coat), skipping the pockets and making some room at the front to overlap left and right sides + make buttonholes  + fit in the buttons.
I tried to make the bound buttonholes using the silk organza for the openings (to reduce the bulk) and the black, contrast wool for the lips. I'm so pleased with them as they add some definition to the jacket. I've used more-1960s-than-1950s buttons and-as they were flat and black-I've used the white buttonhole twist to sew them on.

    Musiałam nieco zmodyfikować wykrój (pierwotny plan zakłada płaszcz dwustronny); skróciłam go do 7 cm poniżej talii, dodałam odszycia i podszewkę, ominęłam kieszenie oraz dodałam trochę zapasu z prawej i lewej strony przodu, tak by mogły na siebie zachodzić, zapinając się na guziki.
Spróbowałam wykonać bound buttonholes i nie żałuję, gdyż nadało to całemu ubraniu wyrazu. Użyłam jedwabnej organzy do wzmocnienia wycięć (użycie tweedu by wszystko straszliwie pogrubiło), a czarnego flauszu do wykonania zakładek zamykających dziurkę. Czarne, duże i płaskie guziki są nieco bardziej w stylu lat 60, nie 50; by je ożywić, użyłam białej nici typu buttonhole twist.



    When making the black acetate lining, I've added a small pleat at the center back to have even more ease. I've catchstitched the facings in place and I've sewn all the lining in by hand.
If you're interested by construction details/progress updates, I suggest you take a look at my Instagram, where I try to keep track of what I'm currently doing.

    Przy krojeniu podszewki  z czarnego acetatu zostawiłam nieco miejsca na zakładkę przy szwie tyłu, by jej ruch nie krępował ruchu materiału wierzchniego. Odszycia przyszyłam catchstitchem (tudzież ściegiem zakopiańskim), a podszewkę wszyłam ręcznie.
Jeśli interesują was aktualizacje z postępów prac lub też dodatkowe detale, sugeruję rzucenie okiem na mojego Instagrama, gdzie staram się być na bieżąco z moimi projektami.








How to you feel about swing coats and jackets?
A Wy - co sądzicie o takim kroju płąszczy i kurtek?


piątek, 12 maja 2017

Swing time, nordic style // Swing time w stylu skandynawskim

Dear Readers,

      lately I've went through a series of bad sewing projects - they are the reason for the prolonged blog silence...But! I'm coming back with a 1930s blouse I've made as a gift.

Drodzy czytelnicy,

      ostatnio miałam podejrzanie złą passę do szyciowych projektów, stąd też taka cisza na blogu...Ale, ale! Wracam już do Was z bluzką inspirowaną liniami lat 30, którą wykonałam na prezent.




     I had a wonderful Lady for an inspiration. This nordic beauty lives and breathes 1930s and we got together for a project influenced by a creation worn by Ginger in Swing Time (1936) during the Pick Yourself Up number. As I don't like direct copying, the creation got a mind of its own (manifested, most importantly, by the fabric).

    Moją inspiracją jest wspaniała Dama. Ta nordycka piękność jest idealnym przykładem dobrze odtworzonych lat 1930s, zarówno w ubiorze, jak i wystroju wnętrz. Razem zadecydowałyśmy, że odtworzymy coś na kształt stroju Ginger ze Swing Time (1936), z numeru Pick Yourself Up. Nie lubię kopiowania, więc kreacja zaczęła życ właśnym życiem i stała się granatowo-białą bluzką.




      We went for a crêpe in a navy/white print with white cotton details. As a base for a pattern I've used the #118 from 11/2014 Burda. It's a surprisingly well made pattern and it was a dream to sew up (I've made a muslin first). I've changed the fastening to a more period-correct and charming row of buttons with self-fabric bias loops; repeated the motif at the neck and draped my own circle collar. The seam allowances are pinked and topstitched, the collar is understitched by hand, the hem is hand-rolled and the neck facing is finished by a soft band of lace.

     Wspólnie wybrałyśmy granatowo-białą krepę i białą bawełnę na akcenty. Podstawą wykroju była 118 z Burdy 11/2014 (zaskakująco dobrze zaplanowana, szyło się wspaniale-choć (na zaś) najpierw skroiłam ją z próbnego materiału). Zmieniłam zapięcie na bliższy duchowi epoki rząd drobniutkich guziczków z ciętymi ze skosu pętelkami; motyw powtórzony jest też przy dekolcie. Udrapowałam też nowy kołnierz, cięty z koła. Zapasy szwów są ostębnowane i przycięte w zygzak, understitch przy kołnierzu jest wykonany ręcznie, podobnie jak podszycie bluzki. Odszycie szyi jest wykończone miękką koronką.





Thank you for reading! I hope that it's spring wherever you are - it has taken painfully long for the spring to start this year in Poland. Some regions got snow in May! o.o Awful.

Dziękuję za wizytę na blogu:) Mam nadzieję, ze wiosna zagości u nas na dobre. Śnieg w maju to zdecydowanie nie moja bajka. ;)

czwartek, 30 marca 2017

The morphology of the suit pt I // Morfologia kostiumu, część I

Dear Readers,

I've got one spring novelty and it's the bilinguality of the blog (it's both English and Polish now). Those of you who follow me on Instagram already know that I'm putting a beautiful wool from Wera into use, making a 1961 suit. The pattern is McCall's 6199 and the version is C.



Drodzy Czytelnicy :)

Na początek wiosenna nowość: blog jest teraz prowadzony w dwóch językach :) Ci z Was, którzy obserwują mnie na Instagramie zauważyli już, że piękna wełna od Wery znajduje swoje przeznaczenie jako kostium z 1961 roku. Użyty wykrój to McCall's 6199, a wybrana wersja to C.


I've started sewing with the skirt, so I thread traced everything with a single layer of fabric ( I always do this for precision and since I have to match the fabric's pattern it's even more important that earlier). The bright lemon thread is the seam line; the red marks the matching spots, zipper endings etc., and the light pink thread (not shown here) was used for basting. After cutting the wool pieces I made a quick fitting with a running stitch; there was no need for major changes and I've gladly noticed that he front darts-sewn on the bias-are tho most flattering little things ever, making the stomach area natural and flat.




Zaczęłam konstrukcję od spódnicy, więc na początku przeniosłam oznaczenia z wykroju na materiał używając nici i rezygnując z podwójnego złożenia materiału (zawsze tak robię, mając na celu jak najwyższy poziom precyzji, a biorąc pod uwagę, iż w tym materiale muszę jeszcze spasować wzór, było to podwójnie ważne). Nić w kolorze niedojrzałej cytryny:) oznacza linię szwu, nić czerwona ważne punkty spasowania, wszycia zamka itd., a różowa była użyta do fastrygowania (nie miała tyle szczęścia, by załapać się na zdjęcia). Gdy skroiłam już wełnę, zrobiłam szybką przymiarkę po sfastrygowaniu; nie było potrzeby robić rewolucyjnych zmian, a przy okazji z radością zauważyłam, że przednie zaszewki (szyte po skosie) to najbardziej wdzięczny drobiazg na świecie - dzięki nim spódnica leży w okolicach brzucha naturalnie i płasko.



The important thing was choosing the right interfacing. I was going to use it even before I read the instructions (since this is to become a suit and it has to hold its shape well), but I was very happy to see that pattern itself calls for full interfacing of the skirt. Ahhh, the joy of working with well-thought-out vintage sewing patterns. I picked a medium weigh and quite soft linen canvas, as linen tailors well and should work splendidly with the wool. I cut it without the seam allowances and - instead of sewing the darts and increasing the bulk - I cut out the dart "body" and joined the dart lines with a catchstich, shaping the skirt with minimum excess fabric.








Istotną kwestią był  wybór właściwego interfacingu (nie mam pojęcia, jak oddać jego ideę po polsku-nie jest to zwykłe wzmocnienie, nie jest to też sztywnik sensu stricto...). Placnowałam go nawet zanim zajrzałam w instrukcje wykroju (biorąc pod uwagę, że kostium to kostium i ma porządnie trzymać kształt), ale z radością odkryłam, że McCall's sam z siebie przewiduje pełne "wsparcie" głównego materiału spódnicy. Mmmmm, przyjemności płynące ze starych, dobrze przemyślanych wykrojów. Wybrałam średniej grubości miękkie lniane płótno, które-jak to len- dobrze znosi wszystkie krawieckie zabiegi i dzięki temu powinno współgrać z wełną. Skroiłam interfacing bez zapasów na szwy i zamiast uszyć w nim klasyczne zaszewki, wycięłam ich główną część, a linię szycia złączyłam ściegiem zakopiańskim; w tej sposób mamy maximum kształtu i minimum nadmiarowego materiału.




I joined the interfacing to the skirt, matching all the marks, with a loose basting stich, using orange silk thread; it runs parallel to the future vertical seams and extends beyond the linen pieces. Then the edges of the interfacing were joined to the seam allowance of the wool with a catchstitch. The half of the belt was padstitched to the stiff cotton/linen canvas as it will have to withstand more stress when wearing.


 Spasowując wszystkie oznaczenia, ułożyłam interfacing na wełnie; sfastrygowałam lużnym ściegiem używając jedwabnej nici (pomarańczowa); fastryga biegnie równolegle do przyszłych pionowych szwów w spódnicy i wychodzi nieco poza len. Brzegi lnu zostały na stałe przyszyte do zapasów szwu wełny ściegiem zakopiańskim. Połowa paska została uformowana padsitchem (brzmi to okropnie, czy ktoś zna polską nazwę tego ściegu?) na bazie sztywnego płótna z mieszanki bawełny i lnu, jako że będzie musiała znosić spore obciążenie podczas noszenia.



 And then it was finally the time to match the pattern and sew the skirt - joining the seams, sewing in the belt, the zipper, the lining...But all of these will be presented in another part. As Hannibal Lecter used to say: All good things for those who wait. :)





A potem nadszedł czas na spasowanie kratki i właściwe uszycie spódnicy - łączenie linii szwów, wszycie paska, zamka, podszewki....ale to w kolejnej części:) 



piątek, 24 marca 2017

Whiter shade of pale

Dear Readers,


You probably know by know that my Husband took all the photos :)

  some time ago I bought 2 remnant pieces of beautiful grosgrains: an apple green rayon and a creamy-white cotton one (found on http://aksamitny.com.pl/). I never worked with grosgrain except for the ribbons and I was surprised to find how delicate, soft and drapey it is. The rayon grosgrain has more body and is a bit firmer; the cotton is light and smooth; both have a wonderful, subtle sheen to them, which catches the light beautifully. The only problem is that thay fray like crazy: be sure to leave a considerable seam allowances and to properly secure them if sewing with grosgrain fabrics (I used a dense zig-zag stitch).

 Hades the cat is convinced he has hidden himself well

 


I used the Simplicity 8049 reproduction pattern. I was attracted to the three-armhole dress idea (which was invented by Vionnet and used as early as in th 1920s) and I liked the purity of its lines.



The construction was pretty straightforward; surprisingly enough, the front is cut on straight grain so the "cowl" had to be forced into the fabric somehow - it wouldn't collapse by itself like it should when cut on the bias; Simplicity did this using pleats. I decided to line the whole dress using my favourite Superior lining from Truro fabrics; this cleaned up the mess inside and helped to give the dress a little bit more body and less transparency. The lining pieces were created using main pattern pieces, I hand-stitched them in place all around the facings, the side seam and the hem.







I made some personal touches to the project: I added a lining cover to the snaps (they help to keep the wrap-around part in place), arranged the bow in a more sharped-line manner and made a separate belt, which fastens with 3 hooks-and eyes and a snap.




I was afraid that this kind of dress would look bad on a full busted figure but surprisingly it gives a light, fresh feeling, especially when it's unbelted. I consider sewing it up again, this time using some heavy jersey or crêpe .What do you think about it?



sobota, 11 marca 2017

The anatomy of the rose

Dear Readers,

we all know that people who sew have a strange urge to see the insides of the garments. Who am I to subdue it? So without further ado, here is the left side of the grey roses dress:

The lingerie guards...
 ...open

...and closed

Finishing of the bodice

  Satin bias binding covering the armhole, center back and waist seam allowances; cream grosgrain                        waist-stay; bodice cotton lining; lingerie guard; skirt lining; lapped zipper



                    Hook and eye at the top of the lapped zipper (well, only a hook pictured here)


More details of the waist seam allowance finishing; the waist stay, which fastens with 2 hooks & eyes



Pick stitching and hemming



                                                  To keep the contrast bands in place



                                                            To sew in the zipper




                                              Sleeve hem, slip stitched to the cotton lining



                                                        The hem - from the right side...



    ...and the left side. You can see that wherever it was possible I used the selvedge as the finish  



                In other places I used the blanket stitch to secure the skirt seam allowances; Both the                                 main fabric hem and the lining hem were made using hand rolled hem



The long seams of the lining were made with quite wide french seams



Thank you for reading! Have a wonderful weekend.






niedziela, 19 lutego 2017

A bouquet of grey roses



Dear Readers,
 

do you know this feeling when you've been making one thing for so long that you can't even look at it any more? ;-) I've been working on this dress on and off since December and few days ago I finally finished it. It's a good thing as it really has tired me out. But - off we go to the photos.




       I've used a modern pattern with a modern design, which could be easily modified for a vintage look; it's Butterick B5984. As I've suspected, quite a few changes were needed-the most important of which was to modify the princess seams of the front and side bodice panels to accommodate the bullet/cone shape bra. I didn't have to make the ususal FBA as the pattern had the A-B-C-D cup options, which was a nice change. The pattern was drafted to accommodate a modern, sphere-like, heavy bust shape and I had to change the seam curve below the bust from convex to a clearly pronounced concave one.




      I've lengthened the skirt, shaved off a little bit of the décolletage and altered the sleeves' length as well. As for the above-mentioned décolletage, I think it's the most beautiful element of the design. It's quite big and geometrical, but it doesn't expose the breasts at all and therefore does not look cheap, even with so much skin exposed. The extra emphasis on it  made with contrasting band is also wonderful, making a portrait-perfect frame for the face.






        The main fabric was bought by my Husband in...IKEA. It's a heavy, quilting weight cotton and it works wonderful with the circle cut of the skirt. The belt and the contrasting bands are made from  some heavy cotton twill. The bodice and sleeves are lined with ivory cotton batiste, having all of the seam allowances enclosed in a snow-white satin bias binding. 



I'd like to thank my Husband once again for these photos and his patience to take them.


        The skirt has its own separate lining, made from the one-and-only superior lining from Truro Fabrics; it's attached only at the waist and the zipper opening. The zipper is hidden behind a placket, prick-stitched to make it almost invisible. The circle skirt and the separate circle lining are both finished with a hand-stitched rolled hem, which took more than enough time. ;) There are satin lingerie guards to help hide the bra straps and a cream grosgrain waist-stay. I think I'll make a whole new post for you just to show you the insides and finishing techniques used making the dress. Meanwhile-


 a bow

 ...and a cat bonus

Thank you for reading!