niedziela, 30 lipca 2017

In detail // Od ogółu do szczgółu

Dear Readers,

     as I've mentioned previously, sewing the McCall's M7374 coat was a delight. The pattern is perfectly drafted and has a lot of wonderful details, such as two-piece sleeves, hook and eye closure, a stand up collar, sleeve heads, back slit and both edge- and topstitching, which draw the eye to the majestic head-to-toe princess lines.





Drodzy Czytelnicy,

     jak już wspominałam, szycie z M7374 od McCall's to czysta przyjemność. Wykrój jest idealnie rozrysowany i zawiera w sobie mnóstwo pięknych detali, np. dwuczęściowe rękawy, zapięcie na haftki, postawiony kołnierz, sleeve heads, rozcięcie z tyłu i dwa rzędy ozdobnego stębnowania, które podkreślają spektakularne, biegnące do ziemi linie szwów.




    I went for the view B with C-inspired sleeve straps. I made epaulette-style straps as well, to further emphasize the shoulder line. I've interfaced my soft black wool with heavy canvas to keep the shape; I used it to create custom sleeve heads. I added shoulder pads (the left one is slightly bigger due to asymmetry of the shoulders), which I covered in the lining fabric. I've omitted the edgestitching and went for a topstitching detail in red silk to match the lining.
P.S. Most of today's photos are taken using Renée the mannequin-that's why the fit is a little bit off.

Enjoy the photos :-)






 

      Wybrałam wersję B, ale wzbogaciłam ją o zapożyczone z C pasy na rękawach; w podobnym stylu są też naramienniki, które mają za zadanie dodatkowo podkreślać szeroką linię ramion. Flausz wełniany wzmocniłam płótnem, by pomogło trzymać kształt. Z tych samych materiałów powstały też sleeve heads. Poduszki na ramiona zrobione są ręcznie (lewa poducha jest nieco większa, by wyrównać asymetrię), powleczone materiałem podszewki. Z dwóch rzędów stębnowania pozostawiłam jeden, ale za to w kontrastowym kolorze z jedwabnej, czerwonej nitki, która dobrana jest pod wnętrze płaszcza. 
PS. Większość dzisiejszych zdjęć wykonanych jest z pomocą Renée aka wiernego manekina - stąd te różnice w dopasowaniu kroju do sylwetki.

Smacznego ;-))))



 Pockets and collar were understitched by hand. // Understitch przy kieszeniach i kołnierzu wykonany ręcznie

Lining-covered shoulder pads // Poduchy na ramiona w "kieszonkach" z podszewki





piątek, 28 lipca 2017

A special kind of creature // Stworzenie bardzo wyjątkowe

   




      My Husband is a special kind of creature. Born out of spite, brought up by himself, surrounded by role models he had found in a fantasy world of comics and games.



      When I first saw McCall's M7374 I fell in love with its majestic lines. Husband shared this enthusiasm and so we imagined a coat that would be a cross between the ones worn by DMC's Dante, the Punisher or WWE's Undertaker - all with a little bit of our own ideas thrown in.




     We bought over 5.5 yards(!) of beautiful, soft and thick black wool, red silk thread for topstitching details and cherry red viscose for the lining. The pattern is truly a dream to work with. I honestly don't remeber working with such a wonderful project: the coat is expertly drafted, has tons of couture-flavoured details and the instructions are clean and easy. Such a dream to sew....But more about that later; I'm going to do a post on contruction details with detailed garment photos, but as for now please enjoy our mood photos. This time we felt like it was the opposite day: I was the photographer and my Husband stood in front of the camera.
 





    Dziś dzielę się zdjęciami stworzenia bardzo wyjątkowego - mojego Męża. Uszyłam mu płaszcz wedle McCall's M7374, inspirując się jego światem: DMC, starych postaci z Marvela i złotych gwiazd WWE. Post z detalami konstrukcyjnymi już się tworzy, póki co zostawiam Was ze zdjęciami mniej technicznymi, a bardziej klimatycznymi. Tym razem role się odwracają: ja łapię za aparat, a On staje przed obiektywem.





niedziela, 18 czerwca 2017

The weather forecast / Prognoza pogody

Dear Readers,

Drodzy Czytelnicy,



     I've been through some rough few weeks and most of my sewing projects seemed to be doomed from the very start.
Since I've never been good at season-correct sewing, I decided to sew something just to have some fun, and it's that very project that has turned out to be my first wearable project for some time.

      Za mną kilka paskudnych tygodni; pociągnęło to za sobą wiele skazanych na porażkę projektów szyciowych.
Nigdy nie byłam zbyt dobra w szyciu na aktualną porę roku, więc postanowiłam, że zrobię coś czysto dla przyjemności - i właśnie ten przyjemny zamysł okazał się być pierwszą od dawna rzeczą, której nie wstyd wciągnąć na grzbiet.




     I've had the Vogue V1137 pattern for some time now. In fact, its dress was one of my first dresses ever sewn. Now I decided to try making the coat. It's an exceptionally well-drafted pattern. I love the silhouette that the swing coats and jackets create; glamourous yet comfortable. I've had some wonderful, thick and warm wool tweed in my stash for many years; it was sitting there, waiting for a perfect project with a perfect yardage. I had only 140cm of this wool (about 1.5 yard), so I went for a jacket based on a coat pattern, ordering some fluffy yet smooth wool for contrasts and facings.

     Vogue V1137 mam już od dawna; jego sukienka była jedną z pierwszych, jakie kiedykolwiek uszyłam. Teraz postanowiłam zmierzyć się z płaszczem. V1137 jest absolutnie doskonale rozrysowanym wykrojem. Uwielbiam krój płaszczy i kurtek typu swing; są jednocześnie szykowne i komfortowe. Miałam kawałek pięknego, grubego i cieplutkiego wełnianego tweedu od paru lat; siedział sobie w szafie i czekał na idealny zamysł z idealnym zużyciem materiału. Wspomniany materiał miał tylko 140cm, więc z płaszcza powstała kurtka, wspomagana świeżo zamówionym, puchatym flauszem na kontrasty i odszycia.



All the photos of me are by my dear Husband. All the garment detail photos are by me.
Zdjęcia mnie to zasługa mojego wspaniałego Męża; zdjęcia detali kurtki wykonywałam ja.





     I had to modify the pattern by shortening it to hit 7cm (2.75 inch) below the waist, adding facings and lining (it's a pattern for a double-sided coat), skipping the pockets and making some room at the front to overlap left and right sides + make buttonholes  + fit in the buttons.
I tried to make the bound buttonholes using the silk organza for the openings (to reduce the bulk) and the black, contrast wool for the lips. I'm so pleased with them as they add some definition to the jacket. I've used more-1960s-than-1950s buttons and-as they were flat and black-I've used the white buttonhole twist to sew them on.

    Musiałam nieco zmodyfikować wykrój (pierwotny plan zakłada płaszcz dwustronny); skróciłam go do 7 cm poniżej talii, dodałam odszycia i podszewkę, ominęłam kieszenie oraz dodałam trochę zapasu z prawej i lewej strony przodu, tak by mogły na siebie zachodzić, zapinając się na guziki.
Spróbowałam wykonać bound buttonholes i nie żałuję, gdyż nadało to całemu ubraniu wyrazu. Użyłam jedwabnej organzy do wzmocnienia wycięć (użycie tweedu by wszystko straszliwie pogrubiło), a czarnego flauszu do wykonania zakładek zamykających dziurkę. Czarne, duże i płaskie guziki są nieco bardziej w stylu lat 60, nie 50; by je ożywić, użyłam białej nici typu buttonhole twist.



    When making the black acetate lining, I've added a small pleat at the center back to have even more ease. I've catchstitched the facings in place and I've sewn all the lining in by hand.
If you're interested by construction details/progress updates, I suggest you take a look at my Instagram, where I try to keep track of what I'm currently doing.

    Przy krojeniu podszewki  z czarnego acetatu zostawiłam nieco miejsca na zakładkę przy szwie tyłu, by jej ruch nie krępował ruchu materiału wierzchniego. Odszycia przyszyłam catchstitchem (tudzież ściegiem zakopiańskim), a podszewkę wszyłam ręcznie.
Jeśli interesują was aktualizacje z postępów prac lub też dodatkowe detale, sugeruję rzucenie okiem na mojego Instagrama, gdzie staram się być na bieżąco z moimi projektami.








How to you feel about swing coats and jackets?
A Wy - co sądzicie o takim kroju płąszczy i kurtek?


piątek, 12 maja 2017

Swing time, nordic style // Swing time w stylu skandynawskim

Dear Readers,

      lately I've went through a series of bad sewing projects - they are the reason for the prolonged blog silence...But! I'm coming back with a 1930s blouse I've made as a gift.

Drodzy czytelnicy,

      ostatnio miałam podejrzanie złą passę do szyciowych projektów, stąd też taka cisza na blogu...Ale, ale! Wracam już do Was z bluzką inspirowaną liniami lat 30, którą wykonałam na prezent.




     I had a wonderful Lady for an inspiration. This nordic beauty lives and breathes 1930s and we got together for a project influenced by a creation worn by Ginger in Swing Time (1936) during the Pick Yourself Up number. As I don't like direct copying, the creation got a mind of its own (manifested, most importantly, by the fabric).

    Moją inspiracją jest wspaniała Dama. Ta nordycka piękność jest idealnym przykładem dobrze odtworzonych lat 1930s, zarówno w ubiorze, jak i wystroju wnętrz. Razem zadecydowałyśmy, że odtworzymy coś na kształt stroju Ginger ze Swing Time (1936), z numeru Pick Yourself Up. Nie lubię kopiowania, więc kreacja zaczęła życ właśnym życiem i stała się granatowo-białą bluzką.




      We went for a crêpe in a navy/white print with white cotton details. As a base for a pattern I've used the #118 from 11/2014 Burda. It's a surprisingly well made pattern and it was a dream to sew up (I've made a muslin first). I've changed the fastening to a more period-correct and charming row of buttons with self-fabric bias loops; repeated the motif at the neck and draped my own circle collar. The seam allowances are pinked and topstitched, the collar is understitched by hand, the hem is hand-rolled and the neck facing is finished by a soft band of lace.

     Wspólnie wybrałyśmy granatowo-białą krepę i białą bawełnę na akcenty. Podstawą wykroju była 118 z Burdy 11/2014 (zaskakująco dobrze zaplanowana, szyło się wspaniale-choć (na zaś) najpierw skroiłam ją z próbnego materiału). Zmieniłam zapięcie na bliższy duchowi epoki rząd drobniutkich guziczków z ciętymi ze skosu pętelkami; motyw powtórzony jest też przy dekolcie. Udrapowałam też nowy kołnierz, cięty z koła. Zapasy szwów są ostębnowane i przycięte w zygzak, understitch przy kołnierzu jest wykonany ręcznie, podobnie jak podszycie bluzki. Odszycie szyi jest wykończone miękką koronką.





Thank you for reading! I hope that it's spring wherever you are - it has taken painfully long for the spring to start this year in Poland. Some regions got snow in May! o.o Awful.

Dziękuję za wizytę na blogu:) Mam nadzieję, ze wiosna zagości u nas na dobre. Śnieg w maju to zdecydowanie nie moja bajka. ;)

czwartek, 30 marca 2017

The morphology of the suit pt I // Morfologia kostiumu, część I

Dear Readers,

I've got one spring novelty and it's the bilinguality of the blog (it's both English and Polish now). Those of you who follow me on Instagram already know that I'm putting a beautiful wool from Wera into use, making a 1961 suit. The pattern is McCall's 6199 and the version is C.



Drodzy Czytelnicy :)

Na początek wiosenna nowość: blog jest teraz prowadzony w dwóch językach :) Ci z Was, którzy obserwują mnie na Instagramie zauważyli już, że piękna wełna od Wery znajduje swoje przeznaczenie jako kostium z 1961 roku. Użyty wykrój to McCall's 6199, a wybrana wersja to C.


I've started sewing with the skirt, so I thread traced everything with a single layer of fabric ( I always do this for precision and since I have to match the fabric's pattern it's even more important that earlier). The bright lemon thread is the seam line; the red marks the matching spots, zipper endings etc., and the light pink thread (not shown here) was used for basting. After cutting the wool pieces I made a quick fitting with a running stitch; there was no need for major changes and I've gladly noticed that he front darts-sewn on the bias-are tho most flattering little things ever, making the stomach area natural and flat.




Zaczęłam konstrukcję od spódnicy, więc na początku przeniosłam oznaczenia z wykroju na materiał używając nici i rezygnując z podwójnego złożenia materiału (zawsze tak robię, mając na celu jak najwyższy poziom precyzji, a biorąc pod uwagę, iż w tym materiale muszę jeszcze spasować wzór, było to podwójnie ważne). Nić w kolorze niedojrzałej cytryny:) oznacza linię szwu, nić czerwona ważne punkty spasowania, wszycia zamka itd., a różowa była użyta do fastrygowania (nie miała tyle szczęścia, by załapać się na zdjęcia). Gdy skroiłam już wełnę, zrobiłam szybką przymiarkę po sfastrygowaniu; nie było potrzeby robić rewolucyjnych zmian, a przy okazji z radością zauważyłam, że przednie zaszewki (szyte po skosie) to najbardziej wdzięczny drobiazg na świecie - dzięki nim spódnica leży w okolicach brzucha naturalnie i płasko.



The important thing was choosing the right interfacing. I was going to use it even before I read the instructions (since this is to become a suit and it has to hold its shape well), but I was very happy to see that pattern itself calls for full interfacing of the skirt. Ahhh, the joy of working with well-thought-out vintage sewing patterns. I picked a medium weigh and quite soft linen canvas, as linen tailors well and should work splendidly with the wool. I cut it without the seam allowances and - instead of sewing the darts and increasing the bulk - I cut out the dart "body" and joined the dart lines with a catchstich, shaping the skirt with minimum excess fabric.








Istotną kwestią był  wybór właściwego interfacingu (nie mam pojęcia, jak oddać jego ideę po polsku-nie jest to zwykłe wzmocnienie, nie jest to też sztywnik sensu stricto...). Placnowałam go nawet zanim zajrzałam w instrukcje wykroju (biorąc pod uwagę, że kostium to kostium i ma porządnie trzymać kształt), ale z radością odkryłam, że McCall's sam z siebie przewiduje pełne "wsparcie" głównego materiału spódnicy. Mmmmm, przyjemności płynące ze starych, dobrze przemyślanych wykrojów. Wybrałam średniej grubości miękkie lniane płótno, które-jak to len- dobrze znosi wszystkie krawieckie zabiegi i dzięki temu powinno współgrać z wełną. Skroiłam interfacing bez zapasów na szwy i zamiast uszyć w nim klasyczne zaszewki, wycięłam ich główną część, a linię szycia złączyłam ściegiem zakopiańskim; w tej sposób mamy maximum kształtu i minimum nadmiarowego materiału.




I joined the interfacing to the skirt, matching all the marks, with a loose basting stich, using orange silk thread; it runs parallel to the future vertical seams and extends beyond the linen pieces. Then the edges of the interfacing were joined to the seam allowance of the wool with a catchstitch. The half of the belt was padstitched to the stiff cotton/linen canvas as it will have to withstand more stress when wearing.


 Spasowując wszystkie oznaczenia, ułożyłam interfacing na wełnie; sfastrygowałam lużnym ściegiem używając jedwabnej nici (pomarańczowa); fastryga biegnie równolegle do przyszłych pionowych szwów w spódnicy i wychodzi nieco poza len. Brzegi lnu zostały na stałe przyszyte do zapasów szwu wełny ściegiem zakopiańskim. Połowa paska została uformowana padsitchem (brzmi to okropnie, czy ktoś zna polską nazwę tego ściegu?) na bazie sztywnego płótna z mieszanki bawełny i lnu, jako że będzie musiała znosić spore obciążenie podczas noszenia.



 And then it was finally the time to match the pattern and sew the skirt - joining the seams, sewing in the belt, the zipper, the lining...But all of these will be presented in another part. As Hannibal Lecter used to say: All good things for those who wait. :)





A potem nadszedł czas na spasowanie kratki i właściwe uszycie spódnicy - łączenie linii szwów, wszycie paska, zamka, podszewki....ale to w kolejnej części:) 



piątek, 24 marca 2017

Whiter shade of pale

Dear Readers,


You probably know by know that my Husband took all the photos :)

  some time ago I bought 2 remnant pieces of beautiful grosgrains: an apple green rayon and a creamy-white cotton one (found on http://aksamitny.com.pl/). I never worked with grosgrain except for the ribbons and I was surprised to find how delicate, soft and drapey it is. The rayon grosgrain has more body and is a bit firmer; the cotton is light and smooth; both have a wonderful, subtle sheen to them, which catches the light beautifully. The only problem is that thay fray like crazy: be sure to leave a considerable seam allowances and to properly secure them if sewing with grosgrain fabrics (I used a dense zig-zag stitch).

 Hades the cat is convinced he has hidden himself well

 


I used the Simplicity 8049 reproduction pattern. I was attracted to the three-armhole dress idea (which was invented by Vionnet and used as early as in th 1920s) and I liked the purity of its lines.



The construction was pretty straightforward; surprisingly enough, the front is cut on straight grain so the "cowl" had to be forced into the fabric somehow - it wouldn't collapse by itself like it should when cut on the bias; Simplicity did this using pleats. I decided to line the whole dress using my favourite Superior lining from Truro fabrics; this cleaned up the mess inside and helped to give the dress a little bit more body and less transparency. The lining pieces were created using main pattern pieces, I hand-stitched them in place all around the facings, the side seam and the hem.







I made some personal touches to the project: I added a lining cover to the snaps (they help to keep the wrap-around part in place), arranged the bow in a more sharped-line manner and made a separate belt, which fastens with 3 hooks-and eyes and a snap.




I was afraid that this kind of dress would look bad on a full busted figure but surprisingly it gives a light, fresh feeling, especially when it's unbelted. I consider sewing it up again, this time using some heavy jersey or crêpe .What do you think about it?