poniedziałek, 9 października 2017

Double trouble

Dear Readers,
Drodzy Czytelnicy,



this is a double post about two new garments I've sewn. I had been searching for a vintage Simplicity 4538 pattern for some time, never having any luck with buying it. When I discovered that Simplicity has just reissued this design as a repro 8452, it landed straight into my shopping basket and I ordered it right away.

The blouse is in fact a two-seam rectangle, but what a glorious rectangle it is. It is quick to make (it took me one afternoon form cutting to giving the final touches), drapes beautifully and has two glorious 1950s characteristics: it gives a wide yet soft-shouldered look and accentuates the waist like a solid cincher.




dzisiejszy post to pewnego rodzaju dyptyk o nowych szyciowych tworach:) Przez długi czas poszukiwałam wykroju Simplicity 4538 z lat 50, nigdy nie mając wystarczająco szczęścia, by go ustrzelić na aukcji. Gdy odkryłam, że Simplicity wydało go jako przedruk z numerem 8452, od razu wpadł do mojego koszyka.
Bluzka ta to w rzeczywistości dwuszwowy prostokąt; cóż to jednak za wspaniały zamysł: szybko się go szyje (wykonane bluzki, od skrojenia po wykończenia, zajęło mi jedno popołudnie), przepięknie drapuje i ma dwie bardzo istotne dla stylu lat 50 cechy: kreuje szeroką, choć opływową linię ramion i zaznacza wcięcie w talii z mocą porządnego cinchera.




My blouse was made in plum punto milano jersey. I didn't have enough yardage to cut the blouse out in one piece, so I added one on-grain center seam. I finished all the seams by hand, slipstitching hems into place. I decided to reinforce the back and armhole openings by arrow tacks and I added one teeny-tiny snap to hold the blouse in place; it is supposed to be worn anchored by tucking it into a skirt, but as I like the peaking hemline, I wear it over the bottoms. The blouse provides a beautiful background for showing off your brooches, so a bonus point for that.



Moją bluzkę wykonałam ze śliwkowego punto milano. Miałam nieco zbyt mało materiału, by skroić bluzkę w jednym kawałku, więc dodałam jej dodatkowy, centralny szew. Wszystkie wykończenia tradycyjnie już wykonałam ręcznie, podszywając niewidocznie każdy zapas. Postanowiłam wzmocnić otwory przy pachach oraz rozcięcie z tyłu tzw. arrow tack, dodałam też malutki zatrzask, by utrzymać przód w pozycji ustalonej;). Bluzka w teorii ma być "zapięta" poprzez zatknięcie przodów w pasek spódnicy, ale z racji tego, że podobają mi się "szpice" przy dolnej krawędzi, wolę nosić ją w formie wypuszczonej. To niepozorne ubranie stanowi także piękne tło dla eksponowania broszek, za co dostaje dodatkowe punkty.




******



The skirt (shown here with a vintage 1950s jacket) was made especially for my trip - it had to be easy to pair with other garments, comfortable and light to wear and present no wrinkling problems; that's why it's made of (gasp)... poly suiting. I almost never sew with synthetics, but this fabric was so beautiful, light, drapey and crease-resistant that it got to be the winner.



 My pattern was the bottom part of a vintage Butterick 6976 form 1954. Side note: it was one of the very first vintage patterns I have ever bought... The skirt has 6 panels and features 4 box-pleats, which amounts to a great fullness at the hem and creates very graceful movements. I used canvas to interface the belt, made a pick-stitched zip and added a big snap at the waistband. The skirt is fully lined; the lining mirrors the garment and is put in by hand; it joins the skirt's hemline at the grosgrain ribbon, which I included not only to make everything look prettier, but to add weight to the hem as well.


caught in the rain

Spódnicę (zestawioną tutaj z kurtką z lat 50) stworzyłam specjalnie na wyjazd - w założeniu potrzebowałam czegoś, co by się dobrze łączyło z innymi ubraniami, było wygodne, lekkie i nie gniotło się; stąd też moja decyzja, bu użyć (głęboki wdech)... poliestrowej tkaniny kostiumowej. Praktycznie nigdy nie szyję z syntetyków, ale ten materiał był tak piękny, lekki, drapujący się i odporny na zagniecenia, że nie dało się go nie wybrać. Jako wykroju użyłam dołu z Buttericka 6976 z roku 1954. Swoją drogą-to jeden z pierwszych wykrojów vintage, jakie kiedykolwiek kupiłam... Spódnica ma 6 paneli i 4 głębokie kontrafałdy, co daje nam duuuużo materiału poruszającego się z wyjątkową gracją. Pasek spódnicy wzmocniłam płótnem, zamek wszyłam pick stitchem, by był jak najmniej widoczny, dodałam też duży zatrzask jako zapięcie w talii. Spódnica ma podszewkę, która jest wszyta ręcznie, spotykając się z tkaniną wierzchnią przy położeniu dołu; jest on wykończony taśmą rypsową - nie tylko ze względów estetycznych, lecz także by dociążyć materiał.



All the photos by me or my Husband. :)
Wszystkie zdjęcia autorstwa mojego lub Mężowego:)


piątek, 29 września 2017

The Paris coat // Płaszcz paryski

Dear Readers,

Drodzy Czytelnicy,


   

     I have been very quiet for the last few weeks. It was all due to the sewing marathon that I had planned to prepare for my Paris trip. As soon as I've heard there's going to be a major Dior haute couture exposition, I booked the tickets (especially since I'm still mad at myself for missing the L'ouvre du noir with Balenciaga ensembles, even if it was due to the financial reasons).


     ostatnie parę tygodni to cisza w eterze z mojej strony - wszystko z racji szyciowego maratonu, który miał za zadanie przygotować mnie na Paryż. Jak tylko zobaczyłam, że planowana jest wielka wystawa haute couture Diora, od razu kupiłam bilety (zwłaszcza, że z powodów budżetowych musiałam ominąć L'oeuvre du noir z Balenciagą, za co do tej pory jestem na siebie bardzo, bardzo zła).







    I knew that I had to make a coat as it's the most important piece of a travel wardrobe; not only due to the fact that it keeps you warm and cozy in a plane or during long walks, but also because a good coat is the simplest and quickest style statement you can make, covering all the in-between clothing beneath.

     Wiedziałam, że najważniejszy w szyciowych planach na podróż jest płaszcz; ma on podwójne zadanie otulania ciepłem w samolocie czy podczas długich pieszych wycieczek, jak również bycia najszybszym i najprostszym sposobem na >dobrze poukładany< wygląd, chowając części pozostałej garderoby pod sobą.


      


     I have bought this beautiful wool because of its outstanding deep red shade. Since it's boiled and pressed it was easy to work with, with no fraying and bulky seams (it responded really well to severe beating with a tailor's clapper;) ). When I got my hands on Marfy 1961 I knew I had a match and a trip to Paris was a perfect excuse to sew it up. I had a feeling the deep red would photograph well on the beige background of the City of Lights.


     Kupiłam tę piękną wełnę ze względu na jej odcień głebokiej czerwieni Jest to prasowany flausz, więc praca z nim była prosta; nie strzępił się, nie był zbyt gruby na szwach, dając się dobrze spłaszczyć pod wpływem bezlitosnych ataków clapperem ;). Gdy znalazłam wykrój Marfy 1961, wiedziałam, że mam dobry zestaw, zwłaszcza, że wyjazd dawał mi idealny pretekst do rozpoczęcia prac nad szyciem. Miałam przeczucie, że szkarłat wełny będzie się dobrze fotografował na tle beżu Miasta Świateł.




     It was my first time working with a Marfy pattern. Since it has no instructions, I had made a muslin prior to cutting the wool; the pattern was so well drafted and marked that it turned out to cause no assembly problems, but thanks to the trial run in cheap cotton I could determine which details I would change.


      Pierwszy raz szyłam z wykrojem od Marfy. Ze względu na to, iż firma ta nie dodaje instrukcji do swoich projektów, wykonałam próbkę płaszcza zanim przystąpiłam do ciachania wełny. Na szczęście wykrój był tak dobrze rozrysowany i oznaczony, że poskładanie całości nie było żadnym problemem, natomiast próbka z taniej bawełny i tak okazała się bardzo przydatna, gdyż mogłam na niej wyróbować kilka modyfikacji projektu.






     The coat was beautifully drafted, with a spectacular collar, interesting front shaping and -last but not least - the best-fitting sleeve that I have worked with. My modifications included lengthening the garment to make it more 1950s-appropriate, changing the collar gathers to small pleats, adding rows of topstitching, removing pockets and putting and emphasis on the sleeves by accentuating the cuffs.
I decided to interface the collar with a double row of silk organza strip to support the pleats; the rest of the collar is left soft, allowing the natural wool draping qualities to stand out. The shoulder and armhole seams are strengthened by a twill tape, with a self-fabric sleeve heads. The front openings and cuffs are sewn with a strong, thin canvas padstitiched inside. The hem and the facings are catchstitched and all is covered by lining; coat fastens with 4 lining-covered snaps. The viscose lining was put in all by hand, but the fabric is too fragile and I already know I'll have to rip it out and replace it.

Plase stay tuned as I have many new sewing projects to show you :-)


     Płaszcz był perfekcyjnie rozrysowany, przyciągając uwagę spektakularnym kołnierzem, ciekawym sposobem uformowania przodu oraz - co wymaga podkreślenia - najlepiej dopasowanym rękawem, z jakim do tej pory pracowałam. Moje modyfikacje obejmowały wydłużenie płaszcza, by był bardziej dopasowany długością do ubrań z lat 50; zmianę marszczenia przy kołnierzu na drobne plisy; dodanie rzędów stębnowania; pozbycie się kieszeni i podkreślenie rękawów poprzez wyeksponowanie mankietów. Kołnierz wzmocniłam podwójną warstwą jedwabnej organzy, jednak tylko w okolicy plis; reszta kołnierza pozostawiona jest >na miękko<, by podkreślić naturalne właściwości drapujące wełny. Szwy ramion i podkroju pachy wzmocniłam diagonalnie plecioną bawełnianą taśmą (twill tape), dodałam też wełniane sleeve heads. Przód i mankiety wzmocnione są sztywnym, cienkim płótnem, które zostało wszyte padstitchem. Odszycia i podłożenie są zakotwiczone catchstitchem, a całość przykryta jest podszewką; płaszcz zamyka się na 4 zatrzaski, które powlekłam materiałem podszewkowym. Całość wszyłam ręcznie, jednak już widzę, iż wiskoza podszewkowa jest zbyt delikatna - będę ją musiała wypruć i zastąpić czymś mocniejszym.


Wkrótce kolejne posty z nowymi projktami, zapraszam do śledzenia bloga :-)






All the photos were taken by my Husband.
Wszystkie zdjęcia autorstwa rudzikowego Męża. 

niedziela, 30 lipca 2017

In detail // Od ogółu do szczgółu

Dear Readers,

     as I've mentioned previously, sewing the McCall's M7374 coat was a delight. The pattern is perfectly drafted and has a lot of wonderful details, such as two-piece sleeves, hook and eye closure, a stand up collar, sleeve heads, back slit and both edge- and topstitching, which draw the eye to the majestic head-to-toe princess lines.





Drodzy Czytelnicy,

     jak już wspominałam, szycie z M7374 od McCall's to czysta przyjemność. Wykrój jest idealnie rozrysowany i zawiera w sobie mnóstwo pięknych detali, np. dwuczęściowe rękawy, zapięcie na haftki, postawiony kołnierz, sleeve heads, rozcięcie z tyłu i dwa rzędy ozdobnego stębnowania, które podkreślają spektakularne, biegnące do ziemi linie szwów.




    I went for the view B with C-inspired sleeve straps. I made epaulette-style straps as well, to further emphasize the shoulder line. I've interfaced my soft black wool with heavy canvas to keep the shape; I used it to create custom sleeve heads. I added shoulder pads (the left one is slightly bigger due to asymmetry of the shoulders), which I covered in the lining fabric. I've omitted the edgestitching and went for a topstitching detail in red silk to match the lining.
P.S. Most of today's photos are taken using Renée the mannequin-that's why the fit is a little bit off.

Enjoy the photos :-)






 

      Wybrałam wersję B, ale wzbogaciłam ją o zapożyczone z C pasy na rękawach; w podobnym stylu są też naramienniki, które mają za zadanie dodatkowo podkreślać szeroką linię ramion. Flausz wełniany wzmocniłam płótnem, by pomogło trzymać kształt. Z tych samych materiałów powstały też sleeve heads. Poduszki na ramiona zrobione są ręcznie (lewa poducha jest nieco większa, by wyrównać asymetrię), powleczone materiałem podszewki. Z dwóch rzędów stębnowania pozostawiłam jeden, ale za to w kontrastowym kolorze z jedwabnej, czerwonej nitki, która dobrana jest pod wnętrze płaszcza. 
PS. Większość dzisiejszych zdjęć wykonanych jest z pomocą Renée aka wiernego manekina - stąd te różnice w dopasowaniu kroju do sylwetki.

Smacznego ;-))))



 Pockets and collar were understitched by hand. // Understitch przy kieszeniach i kołnierzu wykonany ręcznie

Lining-covered shoulder pads // Poduchy na ramiona w "kieszonkach" z podszewki





piątek, 28 lipca 2017

A special kind of creature // Stworzenie bardzo wyjątkowe

   




      My Husband is a special kind of creature. Born out of spite, brought up by himself, surrounded by role models he had found in a fantasy world of comics and games.



      When I first saw McCall's M7374 I fell in love with its majestic lines. Husband shared this enthusiasm and so we imagined a coat that would be a cross between the ones worn by DMC's Dante, the Punisher or WWE's Undertaker - all with a little bit of our own ideas thrown in.




     We bought over 5.5 yards(!) of beautiful, soft and thick black wool, red silk thread for topstitching details and cherry red viscose for the lining. The pattern is truly a dream to work with. I honestly don't remeber working with such a wonderful project: the coat is expertly drafted, has tons of couture-flavoured details and the instructions are clean and easy. Such a dream to sew....But more about that later; I'm going to do a post on contruction details with detailed garment photos, but as for now please enjoy our mood photos. This time we felt like it was the opposite day: I was the photographer and my Husband stood in front of the camera.
 





    Dziś dzielę się zdjęciami stworzenia bardzo wyjątkowego - mojego Męża. Uszyłam mu płaszcz wedle McCall's M7374, inspirując się jego światem: DMC, starych postaci z Marvela i złotych gwiazd WWE. Post z detalami konstrukcyjnymi już się tworzy, póki co zostawiam Was ze zdjęciami mniej technicznymi, a bardziej klimatycznymi. Tym razem role się odwracają: ja łapię za aparat, a On staje przed obiektywem.





niedziela, 18 czerwca 2017

The weather forecast / Prognoza pogody

Dear Readers,

Drodzy Czytelnicy,



     I've been through some rough few weeks and most of my sewing projects seemed to be doomed from the very start.
Since I've never been good at season-correct sewing, I decided to sew something just to have some fun, and it's that very project that has turned out to be my first wearable project for some time.

      Za mną kilka paskudnych tygodni; pociągnęło to za sobą wiele skazanych na porażkę projektów szyciowych.
Nigdy nie byłam zbyt dobra w szyciu na aktualną porę roku, więc postanowiłam, że zrobię coś czysto dla przyjemności - i właśnie ten przyjemny zamysł okazał się być pierwszą od dawna rzeczą, której nie wstyd wciągnąć na grzbiet.




     I've had the Vogue V1137 pattern for some time now. In fact, its dress was one of my first dresses ever sewn. Now I decided to try making the coat. It's an exceptionally well-drafted pattern. I love the silhouette that the swing coats and jackets create; glamourous yet comfortable. I've had some wonderful, thick and warm wool tweed in my stash for many years; it was sitting there, waiting for a perfect project with a perfect yardage. I had only 140cm of this wool (about 1.5 yard), so I went for a jacket based on a coat pattern, ordering some fluffy yet smooth wool for contrasts and facings.

     Vogue V1137 mam już od dawna; jego sukienka była jedną z pierwszych, jakie kiedykolwiek uszyłam. Teraz postanowiłam zmierzyć się z płaszczem. V1137 jest absolutnie doskonale rozrysowanym wykrojem. Uwielbiam krój płaszczy i kurtek typu swing; są jednocześnie szykowne i komfortowe. Miałam kawałek pięknego, grubego i cieplutkiego wełnianego tweedu od paru lat; siedział sobie w szafie i czekał na idealny zamysł z idealnym zużyciem materiału. Wspomniany materiał miał tylko 140cm, więc z płaszcza powstała kurtka, wspomagana świeżo zamówionym, puchatym flauszem na kontrasty i odszycia.



All the photos of me are by my dear Husband. All the garment detail photos are by me.
Zdjęcia mnie to zasługa mojego wspaniałego Męża; zdjęcia detali kurtki wykonywałam ja.





     I had to modify the pattern by shortening it to hit 7cm (2.75 inch) below the waist, adding facings and lining (it's a pattern for a double-sided coat), skipping the pockets and making some room at the front to overlap left and right sides + make buttonholes  + fit in the buttons.
I tried to make the bound buttonholes using the silk organza for the openings (to reduce the bulk) and the black, contrast wool for the lips. I'm so pleased with them as they add some definition to the jacket. I've used more-1960s-than-1950s buttons and-as they were flat and black-I've used the white buttonhole twist to sew them on.

    Musiałam nieco zmodyfikować wykrój (pierwotny plan zakłada płaszcz dwustronny); skróciłam go do 7 cm poniżej talii, dodałam odszycia i podszewkę, ominęłam kieszenie oraz dodałam trochę zapasu z prawej i lewej strony przodu, tak by mogły na siebie zachodzić, zapinając się na guziki.
Spróbowałam wykonać bound buttonholes i nie żałuję, gdyż nadało to całemu ubraniu wyrazu. Użyłam jedwabnej organzy do wzmocnienia wycięć (użycie tweedu by wszystko straszliwie pogrubiło), a czarnego flauszu do wykonania zakładek zamykających dziurkę. Czarne, duże i płaskie guziki są nieco bardziej w stylu lat 60, nie 50; by je ożywić, użyłam białej nici typu buttonhole twist.



    When making the black acetate lining, I've added a small pleat at the center back to have even more ease. I've catchstitched the facings in place and I've sewn all the lining in by hand.
If you're interested by construction details/progress updates, I suggest you take a look at my Instagram, where I try to keep track of what I'm currently doing.

    Przy krojeniu podszewki  z czarnego acetatu zostawiłam nieco miejsca na zakładkę przy szwie tyłu, by jej ruch nie krępował ruchu materiału wierzchniego. Odszycia przyszyłam catchstitchem (tudzież ściegiem zakopiańskim), a podszewkę wszyłam ręcznie.
Jeśli interesują was aktualizacje z postępów prac lub też dodatkowe detale, sugeruję rzucenie okiem na mojego Instagrama, gdzie staram się być na bieżąco z moimi projektami.








How to you feel about swing coats and jackets?
A Wy - co sądzicie o takim kroju płąszczy i kurtek?


piątek, 12 maja 2017

Swing time, nordic style // Swing time w stylu skandynawskim

Dear Readers,

      lately I've went through a series of bad sewing projects - they are the reason for the prolonged blog silence...But! I'm coming back with a 1930s blouse I've made as a gift.

Drodzy czytelnicy,

      ostatnio miałam podejrzanie złą passę do szyciowych projektów, stąd też taka cisza na blogu...Ale, ale! Wracam już do Was z bluzką inspirowaną liniami lat 30, którą wykonałam na prezent.




     I had a wonderful Lady for an inspiration. This nordic beauty lives and breathes 1930s and we got together for a project influenced by a creation worn by Ginger in Swing Time (1936) during the Pick Yourself Up number. As I don't like direct copying, the creation got a mind of its own (manifested, most importantly, by the fabric).

    Moją inspiracją jest wspaniała Dama. Ta nordycka piękność jest idealnym przykładem dobrze odtworzonych lat 1930s, zarówno w ubiorze, jak i wystroju wnętrz. Razem zadecydowałyśmy, że odtworzymy coś na kształt stroju Ginger ze Swing Time (1936), z numeru Pick Yourself Up. Nie lubię kopiowania, więc kreacja zaczęła życ właśnym życiem i stała się granatowo-białą bluzką.




      We went for a crêpe in a navy/white print with white cotton details. As a base for a pattern I've used the #118 from 11/2014 Burda. It's a surprisingly well made pattern and it was a dream to sew up (I've made a muslin first). I've changed the fastening to a more period-correct and charming row of buttons with self-fabric bias loops; repeated the motif at the neck and draped my own circle collar. The seam allowances are pinked and topstitched, the collar is understitched by hand, the hem is hand-rolled and the neck facing is finished by a soft band of lace.

     Wspólnie wybrałyśmy granatowo-białą krepę i białą bawełnę na akcenty. Podstawą wykroju była 118 z Burdy 11/2014 (zaskakująco dobrze zaplanowana, szyło się wspaniale-choć (na zaś) najpierw skroiłam ją z próbnego materiału). Zmieniłam zapięcie na bliższy duchowi epoki rząd drobniutkich guziczków z ciętymi ze skosu pętelkami; motyw powtórzony jest też przy dekolcie. Udrapowałam też nowy kołnierz, cięty z koła. Zapasy szwów są ostębnowane i przycięte w zygzak, understitch przy kołnierzu jest wykonany ręcznie, podobnie jak podszycie bluzki. Odszycie szyi jest wykończone miękką koronką.





Thank you for reading! I hope that it's spring wherever you are - it has taken painfully long for the spring to start this year in Poland. Some regions got snow in May! o.o Awful.

Dziękuję za wizytę na blogu:) Mam nadzieję, ze wiosna zagości u nas na dobre. Śnieg w maju to zdecydowanie nie moja bajka. ;)